Wczorajsze popołudnie przyniosło nam próbę odreagowanie kiepskich nastrojów jakie panują na światowych rynkach od dłuższego czasu. Kurs eurodolara po spadku do poziomu 1,4020 w ciągu sesji amerykańskiej powrócił powyżej poziomu 1,41. Takie zachowanie świadczy o tym, że na niższych poziomach popyt jak na razie skutecznie broni się przed naciskami  podaży. Wczoraj obóz byków pokusił się nawet o próbę ataku okolic 1,4150, choć trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego ruchu.

Wczorajsze popołudnie przyniosło nam próbę odreagowanie kiepskich nastrojów jakie panują na światowych rynkach od dłuższego czasu. Kurs eurodolara po spadku do poziomu 1,4020 w ciągu sesji amerykańskiej powrócił powyżej poziomu 1,41. Takie zachowanie świadczy o tym, że na niższych poziomach popyt jak na razie skutecznie broni się przed naciskami  podaży. Wczoraj obóz byków pokusił się nawet o próbę ataku okolic 1,4150, choć trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego ruchu.

Mogło to być spowodowane dobrymi wynikami amerykańskich spółek, choć po wczorajszych wynikach indeksów zza oceanu ciężko przypisać temu aż taką silę sprawczą. Dziś rano jednak kurs eurodolara znów notuje niższy poziom w okolicy 1,41, choć niedźwiedziom nie jest łatwo zepchnąć kurs w okolice niższych wartości. Powstrzymywać ich mogą rosnące oczekiwania, co do czwartkowego nadzwyczajnego spotkania europejskich przywódców. Jednak zdania w tej kwestii są podzielone. Część inwestorów liczy na konkretne rozwiązania inni zaś zakładają nawet przesuniecie terminu. Mimo wszystko jak na razie przeważa ta pierwsza opcja dzięki czemu byki nie tracą wiary. Testem jej siły mogą być zaplanowane na dziś aukcję hiszpańskich i greckich bonów skarbowych. Wynik ich sprzedaży da zapewne obraz nastrojów jakie inwestorzy mają odnośnie obecnej sytuacji w Strefie Euro.

Lepsze nastroje na obu parach

Wczorajsze popołudniowe wzrosty na głównej parze walutowej pozwoliły na umocnienie się rodzimej waluty. Próba odreagowania skłoniła inwestorów do nieco większych zakupów polskiego pieniądza i dzięki temu kurs pary USD/PLN spadł poniżej poziomu wsparcia na 2,86. Tam też utrzymuję się dziś rano, głównie za sprawą zachowania się eurodolara. Druga para walutowa również skorzystała z odreagowanie i przesunęła się na niższe poziomy. Chwilę przed godziną 9:00 za jedno euro trzeba było zapłacić 4,0265 zł. Złoty zyskuję na nieco lepszych nastrojach, choć niepewność nie opuściła rynku. To zaś może stanowić spore niebezpieczeństwo dla przyszłego zwiększania poziomu aprecjacji.

Sporo danych

Wtorek przyniesie nam sporą dawkę istotnych publikacji makroekonomicznych. Pierwszym odczytem o godzinie 11:00 będzie indeks instytutu ZEW z Niemiec. Analitycy szacują, że wyniesie on -11,4 pkt, czyli spadnie w stosunku do poprzedniego okresu o 2,4 pkt. Następnie o godzinie 14:00 napłynął dane z polskiej gospodarki. Pierwsza publikacja dotyczyć będzie inflacji PPI. W tym przypadku konsensus rynkowy zakłada spadek z poziomu 6,5% r/r do wartości 5,6% r/r. Drugi odczyt przedstawi dynamikę produkcji przemysłowej. Według ekspertów ma ona wynieść 5,8% r/r, czyli mniej o 1,9% niż w poprzednim okresie. Półgodziny po publikacji danych z Polski opublikowane zostaną wskaźniki z amerykańskiego rynku nieruchomości. Będzie to liczba pozwoleń na budowę domów, która według oceny analityków ma wynieść tyle samo co w poprzednim okresie, czyli 610 tys. oraz liczbę rozpoczętych budów domów, która w stosunku do poprzedniego okresu ma wzrosnąć o 20 tys. do poziomu 580 tys.

Michał Mąkosa

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj