ręce

Wzmocnienie współpracy z Chinami w ramach inicjatywy 16+1, łączącej Państwo Środka z krajami Europy Środkowej, otwiera przed Polską wiele nowych możliwości politycznych i gospodarczych. Nie można jednak zapominać, że ze względu na ogromną asymetrię potencjału, w interesie Polski powinno być równoległe rozwijanie współpracy z innymi państwami regionu, w tym przede wszystkim z Indiami.   

Bardzo dynamiczny rozwój państw azjatyckich w ostatnich dekadach doprowadził do rekonstrukcji międzynarodowego układu sił. Zmiany geopolityczne na zachodnim Pacyfiku mają wpływ nie tylko na sytuację Chin, Japonii czy Korei Południowej, ale także na geopolityczną pozycję regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Z jednej strony nadejście nowego ładu niesie za sobą zagrożenie gwałtownego osłabienia aktorów, którzy odgrywali kluczową rolę w poprzednim rozdaniu. Ofiarą takiego procesu może stać się UE, a co za tym idzie Polska, która od 25 lat (jak dotąd z powodzeniem) uzależnia swoje bezpieczeństwo i rozwój od zaangażowania w proces europejskiej integracji.
Z drugiej strony, choć Unia powinna pozostać dla Warszawy najważniejszym punktem odniesienia, w obliczu pełzającego kryzysu Wspólnoty (strefa euro, Ukraina, uchodźcy) Chiny, Japonia, Korea Południowa, Indie oraz państwa Azji Południowo-Wschodniej mogą stać się nieocenionym partnerem Europy Środkowo-Wschodniej, zarówno w wymiarze geopolitycznym, jak przede wszystkim gospodarczym. Dlaczego? Pomimo oczywistych różnic między nami, z krajami Dalekiego Wschodu łączy nas pragnienie rozwoju i stabilizacji oraz brak poważniejszego uwikłania w większe konflikty zbrojne. Bardzo ważną kwestią jest też fakt, że nie mamy żadnych historycznych uwarunkowań mogących potencjalnie komplikować współpracę (jak np. Indii z Wielką Brytanią).
Chińscy decydenci dostrzegli potencjał tkwiący w naszym regionie już kilka lat temu i powoli, krok po kroku, posuwają się do przodu. Stworzona przy ich udziale (ale i z inicjatywy Warszawy) grupa 16+1 jest tego wyraźnym, choć nie jedynym, dowodem. Obecnie strategia Chin polega na przyciąganiu przede wszystkim najważniejszych z ich punktu widzenia krajów regionu: Polski, Rumunii i Węgier. Stąd też wynika wyraźne eksponowanie tych trzech państw w pracach grupy, czego dowodem mogą być m.in. programowe wystąpienia zarówno prezydenta Andrzeja Dudy, jak i premiera Węgier Viktora Orbána. Brak podobnego wystąpienia ze strony Rumunii wynikał wyłącznie z faktu, że na spotkanie w Suzhou przysłała ona tylko ministra spraw zagranicznych. Powodów tej decyzji należy jednak szukać w polityce wewnętrznej. Dotychczasowym promotorem współpracy z Chinami był premier Victor Ponta, który niedawno podał się do dymisji, a nowy szef rządu Dacian Cioloș nie chce na razie dawać sygnałów, że podąża szlakiem poprzednika. Należy się jednak spodziewać, że niebawem, kiedy już emocje wokół dymisji Ponty opadną, nowy rząd powróci do ścisłej współpracy w ramach 16+1.
Przy okazji spotkania w Suzhou, warto zwrócić uwagę na ciepłe słowa, wypowiedziane pod adresem Polski przez Viktora Orbána.  Z oczywistych powodów był to ważny sygnał skierowany do Polski, ale jego adresatem byli przede wszystkim chińscy partnerzy. Zresztą podobnie jak premier Węgier, także prezydent Duda starał się podkreślać, że nawet pomimo rozbieżności istniejących wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej, kraje Europy Środkowo-Wschodniej potrafią działać razem na arenie globalnej.
A współpraca z Chinami w ramach formatu 16+1 jest niewątpliwie szansą, gdyż Pekin chce zainwestować w najbliższym czasie w Europie Środkowo-Wschodniej 5 miliardów dolarów. Pieniądze te mają zostać przeznaczone m.in. na rozwój infrastruktury transportowej pomiędzy naszymi krajami, która wciąż pozostawia wiele do życzenia. Współpraca z Chinami jest zatem szansą nie tylko na rozwój, ale także zacieśnienie współpracy wewnątrz naszego regionu.
Analizując szanse wynikające ze współpracy z ChRL, nie można jednak nie wspomnieć również o możliwych zagrożeniach. Największym z nich jest zbytnie uzależnienie od Chin, których polityka może ulec zmianie w sposób dla nas niekorzystny. Polska nie ma i nigdy nie będzie mieć żadnego wpływu na sytuację wewnętrzną w Chinach, wobec czego silne związanie z tego typu partnerem potencjalnie może być dla nas szkodliwe, tym bardziej, że Pekin może użyć w swoich wpływów nie tylko do tworzenia jedności w naszym regionie, ale także jej rozbijania.
Podsumowując, rozwój grupy 16+1 leży w interesie Polski, ale współpraca z Chinami powinna być skontrowana rozwojem stosunków z innymi krajami azjatyckimi, w tym przede wszystkim z Indiami. Kierunek indyjski nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięty w Polsce, a kryjący się w nim potencjał nie jest należycie wykorzystany.
Innym potencjalnym zagrożeniem, wynikającym z zaangażowanie w format 16+1, o którym warto pamiętać, jest krytyka, z jaką Polska może się spotkać prowadząc politykę zbytniego zbliżenia z Chinami (stało się tak w przypadku Węgier). Do rezultatów spotkania w Suzhou należy więc podchodzić z optymizmem, lecz bez przesadnej ekscytacji.
 
Źródło: Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj