Indeksy na Wall Street przerwały spadkową serię dziennych spadków, ale mają szanse zaliczyć szósty z kolei spadkowy tydzień. Nastroje w Azji nadal są złe, a B-Shares stracił 5,5 proc. W Europie można obawiać się zniżek. Po sześciu dniach zniżek  i pomimo słabszych danych z rynku pracy (wzrosła liczba wniosków o zasiłki) Wall Street zdołała zatamować krwotok, który kosztował ją utratę 5 proc. kapitalizacji. Odbicie nie było silne, S&P zyskał 0,7 proc, w dodatku w końcówce notowań

Indeksy na Wall Street przerwały spadkową serię dziennych spadków, ale mają szanse zaliczyć szósty z kolei spadkowy tydzień. Nastroje w Azji nadal są złe, a B-Shares stracił 5,5 proc. W Europie można obawiać się zniżek.

Po sześciu dniach zniżek  i pomimo słabszych danych z rynku pracy (wzrosła liczba wniosków o zasiłki) Wall Street zdołała zatamować krwotok, który kosztował ją utratę 5 proc. kapitalizacji. Odbicie nie było silne, S&P zyskał 0,7 proc, w dodatku w końcówce notowań wyraźnie przeważała podaż. Co prawda Bloomberg opublikował wyniki sondażu wśród ekonomistów, z którego wynika że gospodarka amerykańska przyspieszy w III kwartale, ale wygląda na to, że inwestorzy bardziej są zafrapowani wynikami spółek, które będą publikowane za II kwartał. A tu wątpliwości nie ma – wzrost spowolnił.

W Azji nastroje były mieszane. Nikkei zyskał 0,5 proc., całkiem jakby fakt, że trzęsienie ziemi w Japonii jest usprawiedliwieniem dla spowolnienia gospodarczego w wielu krajach świata, był powodem do zwyżek indeksów. Kospi stracił 1,2 proc., ponieważ mimo mocnej waluty i słabnącego rynku nieruchomości bank centralny zdecydował się na trzecią w tym roku podwyżkę stóp procentowych. W Szanghaju indeks spadł o 0,7 proc. w reakcji na dane o mniejszej (13,1 mld USD) niż oczekiwano (19,3) nadwyżce w bilansie handlowym za maj. Szybko rosnący import (28 proc.) wskazuje na ożywienie popytu krajowego i wskazuje na możliwość dalszego podnoszenia stóp przez Bank Ludowy (niektórzy analitycy obawiają się tego już w ten weekend). Tymczasem indeks spółek przeznaczonych dla inwestorów zagranicznych (B-Shares) spadł o 5,5 proc. (kwadrans po ósmej) , po tym jak amerykański SEC ostrzegł inwestorów, że część spółek chińskich mogła dopuścić się istotnych nieprawidłowości w polityce informacyjnej.

W Europie nastroje mogą być słabsze, ponieważ wczorajszemu odbiciu towarzyszyły nadzieje na bardziej przekonujące wzrosty w USA i przekonanie, że problem greckiego zadłużenia został wreszcie rozwiązany. Tymczasem odbicie w Stanach wcale nie należało do imponujących, a ECB odmawia udziału w kolejnym bailoucie dla Grecji na warunkach proponowanych przez polityków.

Warszawa, która ze względu na spadek cen akcji PZU przed sprzedażą 10-proc. pakietu przez skarb państwa, cierpiała wczoraj z powodu spadku WIG20 (przy równolegle silnych rynkach zachodnich), dziś może zachować się lepiej niż DAX czy CAC40, ale na wystrzał optymizmu też liczyć trudno. Raczej czeka nas kolejna sesja w ramach ruchu bocznego.


Emil Szweda
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj