Złoty rozpoczął tydzień od umiarkowanego umocnienia – kurs EUR/PLN zszedł dzisiaj pod poziom 4,1200, podczas gdy piątkową sesję kończył jeszcze w okolicach 4,1500, natomiast para USD/PLN zniżkowała z okolic poziomu 3,3000 na 3,2800. Inwestorzy na rynku polskiej waluty pozytywnie przyjęli wyniki wyborów prezydenckich z większości okręgów, zgodnie z którymi zwyciężył Bronisław Komorowski. Prezydent pochodzący z tego samego obozu politycznego co rząd powinien usprawnić przeprowadzanie reform w Polsce.

Złoty rozpoczął tydzień od umiarkowanego umocnienia – kurs EUR/PLN zszedł dzisiaj pod poziom 4,1200, podczas gdy piątkową sesję kończył jeszcze w okolicach 4,1500, natomiast para USD/PLN zniżkowała z okolic poziomu 3,3000 na 3,2800.

Inwestorzy na rynku polskiej waluty pozytywnie przyjęli wyniki wyborów prezydenckich z większości okręgów, zgodnie z którymi zwyciężył Bronisław Komorowski. Prezydent pochodzący z tego samego obozu politycznego co rząd powinien usprawnić przeprowadzanie reform w Polsce. W najbliższych miesiącach dla uczestników rynków kluczowe będzie jednak to, czy władze naszego kraju do zdecydowanych działań reformujących faktycznie przystąpią. W dalszej części bieżącego tygodnia wyniki wyborów prezydenckich w naszym kraju nie będą już miały wpływu na wartość złotego. O notowaniach rodzimej waluty decydować będą wydarzenia rozgrywające się na rynkach zagranicznych, zwłaszcza, że z polskiej gospodarki w najbliższych dniach nie napłyną żadne istotne dane makroekonomiczne.

Indeksy europejskich giełd na początku dzisiejszych notowań pozostają w pobliżu poziomów z piątkowego zamknięcia, przez co nie dostarczają żadnych sygnałów dla dodatnio skorelowanej z nimi polskiej waluty. Dzisiejsza sesja na światowych parkietach może mieć spokojny przebieg z uwagi na nieobecność na rynku inwestorów z USA, co powinno sprzyjać również konsolidacji w notowaniach złotego. Na rynek napłynęły pierwsze komentarze przedstawicieli RPP do przedstawionej w piątek przez NBP projekcji inflacji.

A. Glapiński stwierdził, iż projekcja ta stanowi potwierdzenie jego dotychczasowego stanowiska, iż pod koniec roku potrzebna będzie podwyżka stóp procentowych w Polsce, najlepiej o 50 pb. E. Chojna-Duch jest jednak zdania, iż nie należy przyspieszać decyzji co do zmian w polityce pieniężnej z uwagi na dużą niepewność, odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń na rynkach zagranicznych. Wobec braku jednolitego stanowiska wśród członków Rady, decydująca powinna okazać się październikowa projekcja inflacji. To po niej przedstawiciele RPP prawdopodobnie zadecydują o tym, czy stopy w naszym kraju zostaną podwyższone w bieżącym roku.

Od początku dzisiejszej sesji w notowaniach EUR/USD obserwujemy konsolidację ponad poziomem 1,2500. Konsolidacja ta będzie prawdopodobnie kontynuowana również w najbliższych godzinach z uwagi na nieobecność inwestorów z USA (jutro powrócą oni na rynek). Po przebiciu linii szyi formacji odwróconej głowy z ramionami (widocznej na wykresie dziennej), eurodolar zyskał potencjał do wzrostu nawet w okolice 1,3000. Wzrostowy sygnał potwierdzi jednak dopiero pokonanie poziomu 1,2650, w pobliżu którego usytuowane jest zniesienie Fibonacciego wzrostów, jakie dokonały się w notowaniach EUR/USD od grudnia 2009 r. do czerwca br.

Bieżący tydzień nie będzie obfitował w istotne wydarzenia makroekonomiczne na świecie. Warto jednak zwrócić uwagę na odczyt sprzedaży detalicznej ze strefy euro, indeksu ISM dla amerykańskiego sektora usług, produkcję przemysłową z Wielkiej Brytanii i Niemiec na komunikaty po posiedzeniach Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego. Pierwszy z wymienionych wskaźników poznamy już dzisiaj o godz. 11.00. Prognozy zakładają lepszy od poprzedniego odczyt. Jeśli faktycznie taki się okaże, w niewielkim stopniu może on wesprzeć notowania euro.

Dzisiaj napłynęły już na rynek odczyty indeksów PMI dla sektora usług Chin, Wielkiej Brytanii i Eurolandu. W przypadku pierwszych dwóch gospodarek rzeczywiste wartości wskaźników okazały się niższe od oczekiwań. Szczególnie martwić może spadek indeksu PMI dla Chin sporządzanego przez HSBC, który zszedł do najniższego poziomu od 15 miesięcy. By nie dopuścić do silniejszego pogorszenia nastrojów wokół chińskiej gospodarki, premier tego kraju zapewnił, iż jego rząd będzie wspierał „stabilny i stosunkowo szybki rozwój”. Słowa te nie zdołały jednak zapobiec spadkom na giełdzie w Szanghaju.

Tomasz Regulski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj