Cztery to i tak dużo

Na czterech sesjach zatrzymała się wzrostowa passa na Wall Street. Trudno oprzeć się wrażeniu, że taka seria, w której ramach kontrakt na S&P500 powrócił ponad 3500 pkt, na DAX wzrósł powyżej 13000 pkt a dolar znalazł się w wyraźnym odwrocie to – w bieżących warunkach rynkowych – wynik ponad stan. Oczekujemy, że rynki będą chimeryczne i przed wyborami w USA będzie trudno o wykrystalizowanie się trwalszej tendencji kierunkowej.


Wiele państw, między innymi Polska i Francja notuje najwyższe liczby dziennych zachorowań na koronawirusa od początku pandemii. Inne, jak Niemcy, czy Włochy donoszą o wzroście statystyk nowych przypadków do pułapów nienotowanych od wiosny. Sytuacja epidemiczna jest zatem daleka od stabilnej. Paniczna reakcja rynków finansowych i drakońskie restrykcje rządów z pierwszej połowy tego roku nie powtórzą się. Nie ma elementu szoku, banki centralne zapewniły nieograniczoną płynność. Zamrożenie gospodarek jest ostatecznością. Pół roku temu, w pierwszych tygodniach po zdjęciu ograniczeń gospodarki dynamicznie załamanie było ostro odrabiane.

Ważnym czynnikiem wspierającym odbicie stało się zaspokojenie popytu odroczonego. Perspektywy koniunktury w tym kwartale są jednak dużo gorsze – wiele ważnych gospodarek nie wzrośnie. W dużej mierze dotyczy to Polski i Starego Kontynentu, ale obowiązuje również w przypadku Stanów Zjednoczonych. Konsumpcja prywatna, tradycyjne koło zamachowe największej światowej gospodarki w maju wystrzeliła o ponad 8 proc., w czerwcu wzrosła o mniej niż 6 proc., ale w lipcu i sierpniu jej miesięczna dynamika wyhamowała do odpowiednio do 1,1 i 0,7 proc. Konsumpcja jest wciąż kilka procent poniżej przedpandemicznych pułapów a tempo odrabiania start nadal będzie maleć. W tym kontekście bardzo ważne stają się piątkowe odczyty sprzedaży detalicznej w USA.


Trwająca od lipca polityczna przepychanka o kształt fiskalnego pakietu ratunkowego również nie pomaga amerykańskim konsumentom. Z każdym dniem zmniejszają się szanse na porozumienie przed wyborami w USA. Informacje z ostatnich godzin dobitnie potwierdzają, że nie ma zgody ani w zakresie wartości programu, ani sposobu wykorzystania środków.


Zdaniem bukmacherów szanse Donalda Trumpa na reelekcję są najmarniejsze od jej startu, ale przestały w ostatnich dniach spadać. Zachodzące w ostatnim tygodniu pozycjonowanie się pod tryumf Joe Bidena i uzyskanie przez Demokratów pełnej kontroli nad Kongresem było przedwczesne i będzie wymagać korekty. Inwestorzy powinni pamiętać szok i krach z 2016 roku. Po drugie, margines przewagi Joe Bidena musi być na tyle znaczny żeby wykluczyć kontestowanie przez Trumpa wyborczych rozstrzygnięć. Pogodzenie się z porażką nie jest wcale oczywiste a kilkutygodniowy pat jak w 2000 roku, gdy potrzebne było ponowne liczenie głosów na Florydzie, byłby najgorszym rozstrzygnięciem z punktu widzenia rynków finansowych.


Dobrych informacji nie ma również z frontu prac nad szczepionką: zarówno Eli Lilly, jak również Johnson & Johnson zostały w tym tygodniu zmuszone do przerwania testów klinicznych ze względu na obawy o bezpieczeństwo pacjentów. Podobnie: został dzień d o Szczytu UE i wyznaczonego przez Borisa Johnsona ostatecznego terminu uzgodnienia warunków umowy handlowej a przełomu nie widać na błyskawicznie zbliżającym się horyzoncie. W rezultacie wczoraj o ponad 1 proc. przeceniono funta a dziś GBP/USD kontynuuje zjazd w kierunku 1,29. Wrażliwość waluty na brexitowe negocjacje nie może dziwić, ale zakładamy, że w najbliższych godzinach prawdopodobnie zostanie ogłoszone częściowe porozumienie pozwalające zdaniem strony brytyjskiej kontynuować rozmowy w kolejnych tygodniach.

Spodziewamy się, że funt średnioterminowe minima osiągnął we wrześniu i w czwartym kwartale może powtórzyć się ubiegłoroczny scenariusz rajd ulgi i silne wzrosty wartości brytyjskiej waluty. EUR/USD krąży wokół 1,18 i powinien być wpływem szerszej tendencji w notowaniach amerykańskiej waluta, która w świetle naszych prognoz (na poziomie indeksu dolarowego) również ma tegoroczne minima za sobą.


Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności trudno dziwić się, że rynki wschodzące nie przyciągają kapitału. W ostatnim miesiącu świat wault emerging markets razi słabością i w najbliższych tygodniach nie powinno się to odmienić. Szczególnie wrażliwe są takie waluty jak real brazylijski, rubel rosyjski i lira turecka. Ich tarapaty odciskają dodatkowe piętno na całym koszyku. Złoty błyskawicznie odrobił większość załamania z końcówki III kwartału, ale o dalsze umocnienie będzie trudno. Dobitnie pokazują to ostatnie godziny, w których EUR/PLN bez walki oddał ostatnie spadki i powrócił do 4,50.

Autor: Bartosz Sawicki
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here