Czekając na cokolwiek

0
190

Rynki finansowe stanęły w miejscu, a inwestorzy zdają się czekać na rozwój wypadków w kluczowych kwestiach, jak rozmowy handlowe, government shutdown, brexit i inne. Jednak rośnie ryzyko, że jeśli prędko nie zobaczymy przebłysku optymizmu w którejś kwestii, cały entuzjazm z przełomu roku wyparuje na dobre.

Cierpliwość inwestorów się kiedyś kończy. Nawet jeśli uznamy, że wyprzedaż z grudnia była silnym przereagowaniem i co sprytniejszy inwestorzy zakupili przecenione aktywa, to jeśli pozycja przez długi czas nie pracuje, lepiej jest spieniężyć zyski. Government shutdown w USA trwa już 32-gi dzień bez oznak, aby prezydent Trump lub Demokraci gotowi byli na ustępstwa. Wall Street jak dotąd ignorował temat, licząc na międzyokresowe wygładzanie zatorów w wypłatach wynagrodzenia dla pracowników administracji, ale niedługo negatywne skutki dla gospodarki staną się trwałe. Nerwowość nie opuszcza tematu sporu handlowego USA-Chiny. Wczoraj nastroje zepsuły doniesienia prasowe, że administracja Trumpa odrzuciła ofertę przyjazdu delegacji chińskiej na rozmowy przygotowawcze przed przyszłotygodniową wizytą premiera Chin. Później doradca ekonomiczny Białego Domu Kudlow zdementował te pogłoski, ale rysa na sentymencie pozostała. Jeśli mamy liczyć na podtrzymanie proryzykownego klimatu, potrzeba albo mocnego rozstrzygnięcia kluczowych problemów politycznych, albo jasnego przebłysku w danych makro. Cisza panuje w tym pierwszym, a w drugim środowy kalendarz nie oferuje kluczowych publikacji. Ostatnia nadzieja w jutrzejszych odczytach PMI z Eurolandu. O ile pozytywnie zaskoczą.

Bank Japonii nie szykuje się do rychłej zmiany polityki monetarnej, a przynajmniej tak można sądzić po dzisiejszej decyzji. Główna stopa procentowa została na -0,1 proc., a cel dla rentowności obligacji 10-letnich podtrzymano na 0 proc. BoJ ściął prognozy wzrostu PKB na bieżący rok fiskalny 2018/19 do 0,9 proc. z 1,4 proc., a lekko podniósł prognozy na kolejne dwa lata. Obniżono też prognozy inflacji z najdalszym szacunkiem na 1,4 proc. na rok fiskalny 2020/21. Cel inflacyjny 2 proc. jest dalej poza zasięgiem banku centralnego, co by implikowało utrzymanie ultra-łagodnej polityki pieniężnej na lata. Ale czy to w ogóle jest możliwe? Pytanie to szczególnie staje się palące w obliczu oznak globalnego spowolnienia, gdyż BoJ ma teraz mocno ograniczony arsenał narzędzi, by wspierać gospodarkę. Dalsze obniżki stóp procentowych są wykluczone, gdyż zniszczyłyby sektora bankowy. Może dalej skupować obligacje skarbowe, przy czym już posiada połowę z wyemitowanych instrumentów, a do tego w jego rękach jest 75 proc. jednostek funduszy ETF opartych o japońskie indeksy akcji. Jeśli to nie pomogło rozpędzić inflacji w ostatnich latach, małe szanse, że teraz zadziała. BoJ musi porzuć gonienie celu inflacyjnego, co oznacza, że w długim terminie nie ma co oczekiwać napędzanej ekspansją monetarną deprecjacji JPY. Jednak w krótszym horyzoncie jen pozostanie barometrem nastrojów rynkowych, więc przy kolejnej fali apetytu na ryzyko podaż jena będzie się nasilać.

Autor:Konrad Białas

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here