Internetowa giełda długów jako narzędzie windykacyjne

Od lat przedsiębiorcy w Polsce mają do dyspozycji bazy rejestrów długów prowadzone na podstawie ustawy jako Biura Informacji Gospodarczej a w szczególności są to: Krajowy Rejestr Długów, BIG Infomonitor oraz ERIF. Reklamowane są jako niezwykle skuteczne w odzyskiwaniu długów ale praktyka pokazuje, że ich skuteczność jest relatywnie niewielka. Każdy z wyżej wymienionych rejestrów długów ma jeden poważny mankament negatywnie rzutujący na jego skuteczność. Chodzi o to, że umieszczone w nich wpisy o dłużnikach są widoczne tylko dla abonentów którzy podpisali z takim rejestrem umowę. Tym samym więc ich informacje o dłużnikach nie figurują w zasobach najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej czyli Google.

Wyszukiwanie informacji w Google o potencjalnym kliencie biznesowym to obecnie podstawa weryfikacji chyba dla każdej firmy rozważającej udzielenie klientowi kredytu kupieckiego czyli odroczonego terminu płatności. Jak wskazano wyżej, nie ma szans na znalezienie tak wpisu o łużniku który figuruje w którymś z Biur Informacji Gospodarczej. Co innego gdy wpis o dłużniku wierzyciel umieścił na internetowej giełdzie długów albo nawet na własnej stronie firmowej czy w jakimś internetowym serwisie ogłoszeniowym. Taki wpis wkrótce pojawia się w indeksie wyszukiwarki Google i może zostać łatwo odnaleziony przez kogoś poszukującego informacji o nim jako o potencjalnym kliencie. Taka dostępność informacji nierzadko sprawia, że dłużnik spłaca dług (zwłaszcza gdy jest relatywnie niewielki) aby zniknąć z internetu. Jak wiemy, dostęp do internetu w tym do wyszukiwarki Google ma obecnie praktycznie każdy a dostęp do płatnych rejestrów długów – stosunkowo niewiele firm. I dlatego wpisy o dłużnikach w internecie są skuteczniejsze od wpisów w rejestrach długów działających jako Biura Informacji Gospodarczej.

Nie tylko jednak obawa przed utratą wiarygodności biznesowej motywuje wielu dłużników opisanych w internecie do spłaty zadłużenia. Czasem jest to nazwijmy, towarzyski wstyd zwłaszcza gdy chodzi o dłużników będących osobami prywatnymi. Publicznie dostępna informacja w internecie o na przykład niezwróconej koleżeńskiej pożyczce w wielu przypadkach spowodowała jej spłatę gdy ktoś znajomy z ciekawości wpisał imię, nazwisko i miejscowość zamieszkania takiej osoby się lub gdy dłużnik wpisał tak z ciekawości własne dane i kliknął „szukaj”. Osoby prywatne bywają też wpisywane do Biur Informacji Gospodarczej jednak uzyskanie o informacji z BIG o prywatnej osobie wymaga uzyskania wpierw od niej upoważnienia do zasięgnięcia tak informacji. Aby natomiast sprawdzić kogoś w Google, żadnego upoważnienia oczywiście nie potrzebujemy.

A czy umieszczanie dłużników w internecie jest legalne? Tak, pod warunkiem, że wpis jest formalnie ofertą długu na sprzedaż. Zdarza się i tak, że faktycznie taki dług znajduje nabywcę jednak częściej dochodzi do spłaty długu przez dłużnika z powodów zasygnalizowanych wcześniej. Warto przy tym zauważyć, że w Polsce większość komorniczych postępowań egzekucyjnych jest bezskutecznych: http://pamietnikwindykatora.pl/skutecznosc-egzekucji-komorniczych-czy-bac-sie-komornika/ i to często też wobec dłużników którzy wciąż prowadzą działalność gospodarczą skutecznie lawirując. W takich przypadkach umieszczenie informacji o dłużniku i jego zadłużeniu w internecie to zwykle ostatnia szansa na odzyskanie przynajmniej części należności.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here