12 Lipiec 2026

To już koniec reklam Netii z Tomaszem Kotem

mBrokers.pl
Udostępnij:

 Popularny aktor definitywnie znika z marketingowych planów telekomu. Choć telewizyjne spoty cieszyły się dużą popularnością, Netia woli postawić na promocję w internecie - zapowiada w rozmowie z Money.pl prezes operatora, Mirosław Godlewski. Trzy miesiące po zmianie wizerunku Netia jest zadowolona z reakcji rynku i klientów. Nowa twarz telekomu kosztowała - jak ujawnia Godlewski - kilkaset tysięcy złotych. Nie ma w niej już jednak miejsca dla popularnego aktora, 

Popularny aktor definitywnie znika z marketingowych planów telekomu. Choć telewizyjne spoty cieszyły się dużą popularnością, Netia woli postawić na promocję w internecie - zapowiada w rozmowie z Money.pl prezes operatora, Mirosław Godlewski.
 
Trzy miesiące po zmianie wizerunku Netia jest zadowolona z reakcji rynku i klientów. Nowa twarz telekomu kosztowała - jak ujawnia Godlewski - kilkaset tysięcy złotych. Nie ma w niej już jednak miejsca dla popularnego aktora, kojarzonego z reklamami firmy przez ostatnie lata.
 
- Zmiany należy wprowadzać, kiedy jest się na szczycie, kiedy nie wyczerpały się jeszcze impet i potencjał produktu. Niestety, bardzo często prace nad nową kampanią rozpoczynają się gdy wizerunek firmy jest już przestarzały. Wynika to ze zwykłego lenistwa i przyzwyczajenia - tłumaczy Mirosław Godlewski w rozmowie z Money.pl. - Spotkałem się z opinią, że jeszcze trochę reklam z Tomaszem Kotem i okaże się, że Netia to właśnie Tomasz Kot, a nie wartość sama w sobie.
 
Godlewski nie ukrywa, że decyzja o rozstaniu z aktorem wywołała zamieszanie w dziale marketingu firmy.
 
- Pracownicy złapali się za głowy. Wszystko było przecież poukładane, a każda kolejna odsłona Tomasza Kota wydawała się być skazana na sukces - przyzjane w Money.pl prezes Netii. - To jednak krótka droga do niebezpiecznego samozadowolenia i trochę jak z mięśniami - jeśli się ich nie używa, zaczynają słabnąć i zanikać. 
 
Nowa kampania Netii jest rozpisana - podobnie jak ta z Tomaszem Kotem - na kilka lat. Tym razem jednak głównym kanałem nie będzie telewizja, a internet.
 
- To ogólnoświatowy trend. W naszym przypadku szczególnie ważny, bo spójny z wizerunkiem, jaki budujemy. Trudno, by firma internetowa promowała się głównie na tradycyjnych nośnikach, bilbordach czy w prasie - mówi Money.pl Mirosław Godlewski. - Kampanie internetowe są dużo bardziej kreatywne i pomysłowe niż telewizyjne, a sposoby na promocję – nieograniczone.


Money.pl